Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DANIA GŁÓWNE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DANIA GŁÓWNE. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 marca 2012

Farfalle z boczkiem, brokułem i pistacjami


Kolejny pomysł na szybką i smaczną pastę. To wszystko na cześć makaroniar i makaroniarzy :)

SKŁADNIKI:
(na 4 porcje)
  • opakowanie makaronu farfalle
  • 1 cebula pokrojona w kostkę
  • 1 mała cukinia pokrojona w kostkę
  • około  400-500 g wędzonego boczku pokrojonego w kostkę
  • 1 brokuł
  • około 100-150 g orzechów pistacjowych (już obranych i delikatnie zgniecionych np. w moździerzu)
  • 400 g śmietany 18% (duże opakowanie)
  • suszona bazylia
  • pieprz
  • sól

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

1. Cebulę szklimy na odrobinie oliwy z oliwek, dodajemy boczek, po chwili cukinię i smażymy przez około 5 minut. Następnie wrzucamy pistacje, mieszamy i smażymy przez kolejne 3-5 minut (nawet troszkę dłużej, w zależności jak tłustym boczkiem dysponujemy :) W razie potrzeby delikatnie solimy.
2.    Brokuł gotujemy w osolonej wodzie (wkładamy go kwiatem do dołu i gotujemy nie dłużej niż przez 5 minut, następnie wyjmujemy i chwilę studzimy). Odcinamy różyczki.
3.    Do osobnego naczynia wlewamy śmietanę i dodajemy ugotowany brokuł, pieprz, suszoną bazylię, a następnie boczek z cukinią, orzechami i cebulą. Mieszamy.
4.    Makaron gotujemy al dente (lub nawet chwilę przed al dente), odcedzamy, szybko przepłukujemy chodną wodą i dodajemy do śmietany. Mieszamy i całość podgrzewamy na patelni.
5.    Przygotowaną pastę można podawać z ulubionym twardym serem lub posypać
np. podsmażonymi na maśle pistacjami.

poniedziałek, 5 marca 2012

Linguine z kurczakiem, miodem i chili


Gdy wybieram się do jakiejś knajpy i zamówione danie smakuje wyśmienicie, mam zwyczaj rozkładania go na czynniki pierwsze oraz robienia notatek w moim magicznym zeszycie :) Choć ostatnim razem w restauracji „La Tomatina”, w której jadłam kolację z moją przyjaciółką notatek nie robiłam, rozpływałam się nad pastą, którą zamówiłam. Pappardelle alla Zingarella ugotowane były idealnie al dente, a sos miodowy z chili  wspaniale pasował do krewetek królewskich… W związku z tym, iż sobotnie popołudnie zapowiadało się bezobiadowo, a w szafce leżało sobie spokojnie opakowanie lunguine, w lodówce kurczak i papryka, a na półce miód ,trzeba było to wykorzystać (brakowało jedynie krewetek, ale weekendowe lenistwo nie pozwoliło mi wybrać się do sklepu :) Jeśli skusicie się na przygotowanie tego dania, a smak krewetek jest tym który Wam odpowiada, nie wahajcie się ich dodać. Tak nawiasem, gorąco polecam knajpę „La Tomatina” przy ul. Kruczej 47 w Warszawie. Menu może zbyt bogate, ale ten kto układał kartę, na pewno wiedział co robi. 





SKŁADNIKI: 
(na 4 porcje)
  • opakowanie makaronu linguine  
  • 2 średnie piersi kurczaka (około350 g - 500g)
  • 2 średniej wielkości papryki pokrojone na około 3 cm paski
  • 1 posiekany ząbek czosnku
  • 2 łyżeczki sproszkowanej papryczki chili (lub 4 łyżeczki mieszanki ostrych papryk)
  • 3-4 łyżki dowolnego miodu  
  • około 3/4 szklanki oliwy z oliwek (lub 100 ml oliwy aromatyzowanej czosnkiem i chili i około 100 ml czystej oliwy z oliwek)
  • szczypta soli
  • ewentualnie około 15 krewetek królewskich


SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
1.    Piersi kurczaka kroimy w kostkę, smażymy na oleju, a gdy się zarumienią odrobinę solimy (odcedzamy wodę razem z tłuszczem).
2.    Na osobnej patelni rozgrzewamy 100 ml oliwy z oliwek i smażymy na niej przez około 4 minuty pokrojoną w paski paprykę. Dodajemy posiekany ząbek czosnku, sproszkowaną papryczkę chili oraz miód. Całość mieszamy (w tym momencie możemy dodać oczyszczone krewetki, smażymy je przez mniej więcej 2 minuty, nie dłużej żeby nie stały się gumowe).
3.    Dodajemy kurczaka i resztę oliwy (sprawdzamy smak - powinien być delikatnie słodkawy, a po przełknięciu chili powinno dać o sobie znać :) W zależności oo pożądanego efektu dodajemy miód lub chili.
4.    Makaron gotujemy al dente według instrukcji na opakowaniu.
5.  Sos przekładamy do wysokiego naczynia, podgrzewamy, dodajemy makaron, mieszamy i nakładamy na talerze. 

wtorek, 28 lutego 2012

Naleśniki z fetą i szpinakiem


W roli głównej coś czego jeszcze na blogu nie było - naleśnik. Wdzięk naleśnika polega chyba na tym, że można go podawać w najróżniejszych konfiguracjach  - jako przystawkę, danie główne lub deser - wszystko zależy od pomysłu i fantazji. Mi zdarzyło się także jeść zupę naleśnikową. Naleśniki znane były już w starożytności, zasługę rozpropagowania ich w Europie przypisują sobie Włosi, 2 lutego we Francji obchodzi się nawet święto naleśnika (co czynią także Anglicy, tyle że u nich święto naleśnika jest ruchome).

W związku z tym, iż na blogu pojawia się sporo przepisów, z których wegetarianie raczej nie skorzystają, postanowiłam wyjątkowo nie wypleniać naleśnika mięsem :) Przepis pochodzi z serwisu ugotuj.to, na którym można znaleźć naprawdę dużo ciekawych pomysłów kulinarnych o różnym stopniu skomplikowania.  

SKŁADNIKI:
Ciasto na naleśniki:
  • 1 l mleka
  • 400 g mąki
  • 4 jajka
  • 1 łyżka oleju
Farsz:
  • 1 ½ kg liści szpinaku
  • 3 ząbki czosnku
  • 100 g masła
  • 1 ½ opakowania fety (ok. 400 g)
  • 300 g półtłustego twarogu
  • 1 kubek śmietany 12%
  • ½ szklanki mleka
  • zioła prowansalskie
  • sól
  • pieprz
Sposób przygotowania:
  1. Przygotowujemy naleśniki - mąkę miksujemy z mlekiem i żółtkami. Białka ubijamy na pianę, dodajemy do ciasta, delikatnie mieszając łyżką. Patelnię smarujemy olejem i smażymy naleśniki.
  2. Szpinak dokładnie płuczemy i odcinamy ogonki.
  3. Masło rozpuszczamy w garnku, wrzucamy pokrojony czosnek i szpinak. Smażymy przez około 5 minut, następnie chwilę studzimy i grubo siekamy.
  4. Fetę rozgniatamy widelcem i mieszamy z twarogiem. Dodajemy usmażony szpinak (razem z masłem jeśli takowe na patelni zostało),  pieprz i zioła prowansalskie - całość mieszamy.
  5. Na naleśnika nakładamy przygotowany farsz i zawijamy w kopertę (lub w rulony). Układamy w natłuszczonym, żaroodpornym naczyniu (naleśniki można układać jeden na drugim).
  6. Zalewamy śmietaną wymieszaną z mlekiem, przyprawioną odrobiną soli i pieprzu. Zapiekamy przez około 40 minut w temperaturze 180°C.

wtorek, 21 lutego 2012

Linguine z pieczarkami


Kolejna pasta. Nie będę ukrywać, iż uwielbiam dania z makaronem :) Zdjęcie trochę nieudane, ale za to smak...

SKŁADNIKI
na 4 porcje:
  • opakowanie makaronu linguine
  • około 300 g pieczarek - umytych i pokrojonych w plasterki
  • 300 ml śmietany do zup i sosów (duże opakowanie)
  • oliwa z oliwek (może być aromatyzowana ziołami lub truflami)
  • 1 jajko
  • 1 cebula pokrojona w kostkę
  • 2 porządne łyżki masła
  • pęczek świeżej bazylii
  • suszony rozmaryn
  • zioła prowansalskie
  • sól
  • pieprz
  • kilka kropel soku z cytryny
  • tarty parmezan (może być też inny twardy ser dojrzewający  np. Pecorino, Grana Padano - ja użyłam hiszpańskiego Manchego)

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
1.    Na dużej patelni rozpuszczamy masło, szklimy na nim cebulę, po czym dodajemy pieczarki. Całość smażymy przez około 7 minut, aż pieczarki będą rumiane. W międzyczasie dodajemy sól, pieprz, około dwie łyżeczki suszonego rozmarynu i tyle samo ziół prowansalskich.
2.    Gotujemy makaron al dente według wskazówek na opakowaniu. Pamiętajmy o posoleniu wody chwilę przed punktem wrzenia (wtedy nie osiądzie na dnie garnka i nie zniszczy naczynia :) Do wody dodajemy kilka kropli oliwy, dzięki której makaron się ze sobą nie sklei.  
3.    Śmietanę łączymy z jajkiem za pomocą rózgi. Dolewamy dwie łyżki oliwy z oliwek, intensywnie mieszamy i łączymy z pieczarkami. Dolewamy jeszcze trochę oliwy z oliwek i mieszamy, następnie dodajemy porządną garść tartego sera.
4.    Makaron odcedzamy, nie przelewając go zimną wodą, by nie stracił temperatury i dodajemy do sosu. Mieszamy, nakładamy na talerze, posypujemy porządną garścią świeżej posiekanej bazylii i kropimy delikatnie sokiem z cytryny, posypujemy tartym serem.     

piątek, 17 lutego 2012

Boeuf Stroganow (podawany na kopytkach)


Stroganow to chyba jedno z najbardziej popularnych dań jednogarnkowych. No właśnie: Stroganow, Strogonow, Strogonoff? Nierzadko w  kartach menu wielu restauracji widnieje nazwa Srogonow, natomiast zważywszy na to od czego potrawka wzięła swoją nazwę, poprawna jest nazwa Stroganow. Historia owego dania, jak to z historią kulinariów bywa, owiana jest tajemnicą. Jeśli niezaprzeczalne jest to, że nazwa wiąże się z rosyjskim rodem Stroganowów, to już sama historia powstania potrawy doczekała się kilku wersji - od wyrazu uznania dla rodu przez cara Aleksandra I po, jakże mogłoby być inaczej, historię miłosną. Autorem potrawy był Marie-Antoine Carême - francuski szef kuchni i cukiernik, który świadczył swe usługi między innymi na dworze rosyjskim.
Gorąco polecam Stroganowa na zimne i śnieżne wieczory. Można podawać go z makaronem lub pieczywem (najlepiej świeżą bułką, która zamoczona doskonale chłonie sos). Mój znajomy podawał Stroganowa na włoskich gnocchi. Ja zaserwowałam go w towarzystwie klasycznych kopytek.  
 
SKŁADNIKI:
  • 15 g suszonych grzybów
  • 350 g (może być do 500 g) polędwicy wołowej
  • około 2 łyżki masła
  • 1 dość duża, posiekana cebula
  • 175 g pieczarek pokrojonych w plasterki
  • 1 do 1½  łyżki musztardy Dijon
  • 5 łyżek 18 % śmietany do zup i sosów
  • 100 g przecieru pomidorowego (ja nie dodawałam)
  • ½ łyżeczki kminku
  • majeranek
  • sól
  • pieprz
  • olej do smażenia

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
  1. Grzyby zalewamy gorącą wodą, przykrywamy i odstawiamy na 15-20 minut, następnie odsączamy je. Nie wylewamy wody, w której się moczyły - będzie jeszcze potrzebna.
  2. Wołowinę kroimy w poprzek włókien na cienkie plasterki, po czym każdy z nich kroimy w paski o długości mniej więcej 2-3 cm.
  3. Na patelni roztapiamy masło i smażymy na nim dość grubo posiekaną cebulę, odsączone grzyby oraz pokrojone w plasterki pieczarki. Po około 5-7 minutach dolewamy wodę od grzybów, sól, pieprz, kminek oraz majeranek. Całość dusimy przez około 10 minut (właściwie do momentu, w którym większość płynu wyparuje).
  4. W garnku o grubym dnie rozgrzewamy olej i smażymy na nim wołowinę. Po około 5 minutach (gdy mięso zmieni kolor na brązowy) dojemy sól i pieprz. Smażymy jeszcze przez chwilę i dodajemy przygotowaną cebulę z grzybami, a gdy całość wydaje się zbyt gęsta, dolewamy trochę ciepłej wody.
  5. Do duszącego się mięsa dodajemy musztardę, mieszamy.
  6. Do osobnego naczynia odlewamy wywar z mięsa, chwilę przestudzamy, dodajemy śmietanę i mieszamy za pomocą rózgi (musimy uważać, by płyn nie był zbyt gorący, gdyż śmietana może się zważyć podczas łączenia). Następnie dodajemy przecier pomidorowy. Wymieszaną całość dodajemy z powrotem do mięsa. Dusimy jeszcze przez około 30 minut (sprawdzając czy mięso nie jest wystarczająco miękkie wcześniej).
  7. Sprawdzamy smak - ewentualnie doprawiamy wymienionymi wcześniej przyprawami. Stroganowa można podawać na makaronie, kopytkach lub z pieczywem.


poniedziałek, 13 lutego 2012

Penne w sosie śmietanowym z kurczakiem


Fantastycznie jest jeść z kimś kolację, szczególnie w makabrycznie zimny wieczór. Penne w sosie śmietanowym z kurczakiem nie smakowały lepiej niż podczas babskiego wieczoru w ostatni piątek, gdy na zewnątrz kreska termometru wskazywała -18’C. W kuchni „robiła się” ciepła kolacja, a w garnku grzało się wino - byłam w swoim żywiole. Plan zakładał, iż penne miały zaprzyjaźnić się z sosem Alfredo, jednak już po zbyt dużej ilości zbyt gęstej śmietany wiedziałam, że Alfredo mi raczej nie wyjdzie, więc na szybko zmodyfikowałam przepis. Właściwie jakiego imienia restauratora sos by nie nosił, nie miało to  większego znaczenia. Najważniejsze, że kolacja była ciepła i spożywana w doborowym towarzystwie. Pozdrowienia dla Gosi :) 

SKŁADNIKI:

  • opakowanie makaronu penne
  • 250 g śmietany do zup i sosów
  • 50 g masła
  • 300 g piersi kurczaka
  • 3 ząbki czosnku
  • suszona bazylia
  • tarty parmezan
  • sól
  • pieprz




SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
1.    Pierś kurczaka kroimy w drobną kostkę i smażymy na oleju. Dodajemy sól i pieprz. Nie odlewamy wody, która wytworzyła się podczas smażenia.
2.    Na osobnej patelni rozpuszczamy masło i wciskamy do niego ząbki czosnku. Masło zdejmujemy z ognia i odstawiamy na chwilę do przestygnięcia.
3.    Następnie w misce za pomocą rózgi mieszamy masło ze śmietaną (najpierw po woli, potem nieco bardziej energicznie). Dodajemy suszoną bazylię. Całość dodajemy do kurczaka, mieszamy i gotujemy na wolnym ogniu do momentu zgęstnienia sosu. Dodajemy dwie porządne łyżki tartego parmezanu. Solimy i pieprzymy do smaku.
4.    Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu (możemy go odcedzić chwilę przed uzyskaniem twardości al dente, gdyż makaron po dodaniu do sosu „złapie” temperaturę).
5.    Ugotowany makaron dodajemy do sosu. Mieszamy. Po nałożeniu na talerze posypujemy tartym parmezanem. Dla kontrastu penne możemy udekorować świeżą bazylią, świeżymi lub suszonymi pomidorami.  

środa, 28 grudnia 2011

Bigos z konfiturą śliwkową i jarzębinową


Choć w swoim życiu trochę się już nagotowałam, bigos robiłam po raz pierwszy. Przy okazji przyrządzania chyba jednego z najbardziej ulubionych dań Sarmatów, którzy jedli go nawet na śniadanie, doświadczyłam czegoś, co śmiało można nazwać kulinarnym konfliktem pokoleń. Chyba przy najbardziej tradycyjnych daniach zawsze jest najwięcej różnic zdań: „Bo ja robiłam inaczej (…) nigdy tak nie robiłam (…) babcia też tak nie robiła”. Przepis na zupełnie nierewolucyjny bigos pochodzi z jednej z moich ulubionych książek kucharskich zatytułowanych „Szkoła gotowania Marka Łebkowskiego”. Nie byłabym sobą, gdybym ściśle trzymała się zaproponowanego przepisu, dodałam więc coś od siebie. Mimo, że ani moja mama, ani moja babcia „tak” nie robiły, efekt jest lepszy niż się spodziewałam. Bigos gotował się przez cztery wieczory (jak wiadomo temu daniu służy zmiana temperatury i długi proces gotowania). Było to dość wygodne - jednego dnia wstępnie ugotowałam kapustę, następnego przygotowałam mięso, gdy bigos „pykał” sobie leniwie na wolnym ogniu. Dalej pozwoliłam, by temperatura robiła swoje, a smaki się „przegryzały”.   


SKŁADNIKI:

·         3 kg kiszonej kapusty
·         około 50 g suszonych grzybów (tak naprawdę może być więcej - wszystko zależy od tego jaki kolor bigosu chcemy uzyskać - jeśli złotawy, to grzybów i wywaru z grzybów nie powinniśmy dawać zbyt dużo, natomiast jeśli na kolorze zależy nam mniej i może być szary, ilość grzybów wrzucamy wedle uznania :)
·         2 nieduże marchewki (obrane i starte na tarce)
·         2 średnie cebule (pokrojone w kostkę)
·         około 200 ml czerwonego wina (ja użyłam porto i koniec końców dodałam go sporo więcej)
·         1 kg mięsa (w tym 500 g wieprzowiny, 250 g drobiu, 250 g wołowiny)
·         pół pętka wędzonej kiełbasy
·         2 łyżeczki musztardy francuskiej
·         pół słoika marmolady śliwkowej (mogą być także wędzone śliwki węgierki, jednak jak dla mnie dają one gorzkość i zmieniają kolor bigosu na szary)
·         100 g konfitury z jarzębiny
·         2 łyżki brązowego cukru
·         0,5 - 0,75 l dowolnego bulionu (jeśli praktykujecie zamrażanie tłuszczu jaki wytopi się np. podczas pieczenia kurczaka czy różnego rodzaju pieczeni możecie go użyć - nadaje genialnego smaku kapuście)  
·         przyprawa do bigosu
·         sól
·         pieprz
·         czosnek granulowany
·         5-6 liści laurowych
·         6-8 ziaren ziela angielskiego
·         około 6 jagód jałowca
·         3 łyżeczki przyprawy korzennej


SPOSÓB PRZYGOTOWANIA: Kapustę odsączany, siekamy i umieszczamy w naprawdę dużym i najlepiej wysokim garnku (wygodniej się miesza). Kapustę zalewamy wodą tak, by pokryła się nią w całości i gotujemy przez około 2 - 3 godziny, mieszając od czasu do czasu. Niektórzy  nie praktykują gotowania wstępnego kapusty, jednak zważywszy na to, że niekiedy kapusta kiszona jest niezwykle kwaśna, jest to doskonały sposób na wyzbycie się nadmiernej kwasowości, a potem nadanie jej pożądanego smaku. Następnie odlewany całą wodę z garnka i zalewamy kapustę bulionem (i ewentualnie rozpuszczonym tłuszczem, o którym pisałam powyżej) - jeśli jest go za mało, dopełniamy wodą. Dodajemy ziele angielskie, liście laurowe, jagody jałowca, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy przez następne 3 godziny (oczywiście w międzyczasie mieszamy i jeśli widzimy, że płyn wyparował, dolewamy wody). W tym czasie kapusta powinna zmienić kolor na delikatnie złotawy. Następnie rozpuszczamy 2 łyżki brązowego cukru w około 250 ml ciepłej wody i dolewamy do gotującej się kapusty. Możemy to zrobić w połowie czasu gotowania. Dodajemy przyprawę do bigosu (tak mniej więcej połowę opakowania).
Przygotowujemy mięso. Wołowinę kroimy w kostkę, podsmażamy razem z cebulą i marchewką, doprawiamy solą, pieprzem oraz przyprawą korzenną, a następnie dusimy przez około pół godziny. Podsmażamy wieprzowinę wraz z drobiem i dodajemy do duszącej się wołowiny. Całość powinna się dusić jeszcze przez około 20 minut. Kiełbasę kroimy w kostkę, smażymy na odrobinie oleju i po wystudzeniu łączymy z resztą duszącego się mięsa. Całość dodajemy do kapusty, mieszamy i gotujemy ile się da :) W międzyczasie sprawdzamy smak i dodajemy resztę przyprawy do bigosu oraz czosnek granulowany. Trzeciego dnia gotowania się bigosu, kiedy nabrał on wyraźnie złotego koloru, przejął aromat mięsa, dodajemy konfiturę śliwkową i jarzębinową oraz musztardę francuską. Całość gotujemy przez kolejne dwie godziny, nie zapominając już o częstszym mieszaniu (bigos będzie coraz gęstszy). W międzyczasie suszone grzyby zalewamy gorącą wodą i po około 15 minutach dodajemy do gotującego się bigosu wraz z połową wody, w której się moczyły. Dolewamy wino. Po kolejnej godzinie gotowania sprawdzamy smak bigosu i doprawiamy go według uznania - jeśli ma być ostry możemy dodać w całości czuszkę i wyjąć ją mniej więcej po pół godzinie. Jeśli ma być słodszy (taki jak mój) dodajemy więcej którejś z konfitur. Nadmiar bigosu po wystudzeniu można spokojnie zamrozić i przywołać duch Świąt np. w kwietniu :)       

niedziela, 4 grudnia 2011

Knedliki z wołowiną w sosie pomidorowo - śmietanowym


 Każda kuchnia ma swoje hity, o których się od kogoś słyszało, których się kiedyś próbowało. Są smaki do których się powraca. Jeśli chodzi o Czechy, kilkoma hitami kulinarnymi mogą się nasi sąsiedzi pochwalić. Czesi doskonale wiedzą, że obiad musi być treściwy i  kalorycznie się nie oszczędzają. Z menu tamtejszej kuchni można się posilić różnego rodzaju gulaszami, gęstymi zupami, kluskami ziemniaczanymi przygotowanymi z kalejdoskopem dodatków, jednak niewątpliwie sztandarowym daniem tejże kuchni są knedliki. Ja spotkałam się z trzema podstawowymi rodzajami - drożdżowymi, bułczanymi oraz ziemniaczanymi i tych próbowałam, jednak istnieją jeszcze inne wariacje na ich temat. Jak usłyszałam od jednego z Prażan raczącego się złotym trunkiem: nie będziemy komplikować życia turystom. Osobiście najbardziej do gustu przypadły mi bułczane i właśnie te chciałabym zaproponować.

Choć knedliki są daniem samym w sobie – można je jeść jedynie z dodatkiem sosu – ja proponuję podawać je mimo wszystko w towarzystwie wybornego mięsiwa, co tworzy doskonały kulinarny komplet. Tak więc zachęcam do przygotowania knedlików z wołowiną w sosie pomidorowo - śmietanowym. Mimo, że nazwa dania długa, sposób przygotowania czasochłonny, wbrew pozorom nie nastręcza wiele trudności i zaskakuje swoją prostotą. Efekt jest przepyszny, co niewątpliwie uchwyciło i oddało zdolne oko wprawionego fotografika :)

Knedliki:

Składniki:
·         4 czerstwe bułki pokrojone w kostkę i przyrumienione na odrobinie masła (można je przygotować np. dzień wcześniej)
·         250 g mąki pszennej
·         100 ml  mleka
·         75 ml gazowanej wody mineralnej
·         2 jajka
·         szczypta startej gałki muszkatołowej
·         sól
·         pieprz
·         2 łyżeczki proszku do pieczenia

Sposób przygotowania:
W misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i odrobiną soli. Po woli dodajemy mleko, mieszając przez cały czas, tak aby nie robiły się gródki. Następnie dodajemy jajka, wcześniej przygotowaną bułkę, gałkę muszkatołową oraz pieprz. Zagniatamy ciasto dopóki dopóty nie będzie gładkie i elastyczne. Gdy osiągniemy taki efekt, dłońmi obsypanymi mąką formujemy dwa długie wałki w kształcie chleba i odstawiamy je na około 20 minut do pół godziny. Wypoczęte ciasto wkładamy do posolonej, wrzącej wody, zmniejszamy ogień i pozostawiamy je na pół godziny, odwracając po upłynięciu połowy czasu. Musimy pamiętać, że knedlików nie można gotować i skazywać na poniewierkę wśród fal bulgoczącej wody, gdyż mogą się rozpaść. Po wyjęciu z wody kroimy knedliki na plastry. Wspaniale smakują trochę obsuszone i przysmażone na maśle.

Wołowina w sosie śmietanowo - pomidorowym

Składniki:

·         szczypta mieszanki przypraw korzennych
·         pęczek włoszczyzny, umytej i oczyszczonej, pokrojonej w grubsze plastry
·         300 – 400 ml wytrawnego czerwonego wina (zamiast 100 ml wina można dodać 100 ml octu winnego)
·         3 liście laurowe
·         czarny pieprz w ziarnach
·         około 3 łyżki masła
·         250 ml bulionu
·         około 50 ml przecieru pomidorowego
·         2 kromki ciemnego, pokruszonego chleba
·         1 ½ l wody
·         75 ml śmietany do zup i sosów
·         cukier
·         sól
·         2 cebule naszpikowane goździkami

Sposób przygotowania: Przygotowujemy marynatę do mięsa. Przygotowane wcześniej cebule wkładamy do garnka razem w włoszczyzną, zalewamy wodą oraz winem. Dodajemy ziarna pieprzu oraz liście laurowe. Słodzimy odrobiną cukru oraz porządną szczyptą przyprawy korzennej. Całość doprowadzamy do zagotowania i gotujemy jeszcze około 20 min, aż warzywa będą miękkie, a następnie studzimy. Marynatę przelewamy do miski, układamy w miej plastry mięsa i odstawiamy najlepiej na trzy dni, jednak niecierpliwcy mogą przygotowywać dalej mięso po dobie marynowania.
Wyjmujemy mięso z marynaty, osuszamy papierowym ręcznikiem i smażymy na maśle z obu stron. Podsmażone mięso przekładamy do garnka, zalewamy 2 szklankami marynaty oraz bulionem, dodajemy pastę pomidorową i chleb, który ma za zadanie zagęścić sos. Wszystkie składniki, które umieściliśmy w garnku dokładnie mieszamy i dusimy przez 2 godziny, sprawdzając co jakiś czas czy chleb nie przypala się na dnie garnka. Gdy sos staje się bardzo gęsty, a mięso nie jest jeszcze gotowe, dolewamy marynatę. Gdy mięso będzie miękkie wyjmujemy je, a sos przecedzamy, doprawiając go solą i pieprzem, łącząc następnie ze śmietaną. Zagotowujemy.

Wołowinę podajemy z knedlikami (można je podsmażyć na maśle), całość polewając obficie sosem.